Haniu, zaczęłam rozumieć, co do mnie mówią!

To przykład z mojej dzisiejszej lekcji. Dziękuję Danusiu za inspirację 🙂

Zacznijmy od początku, od odrobiny historii. I naukowego punktu widzenia.

Broca i Wernicke

Rok 1861. Francuski chirurg i antropolog, Paul Broca, odkrywa ośrodek mowy artykułowanej. Odtąd zwany będzie ośrodkiem Broki.

Kilka lat później. Niemiecki psychiatra i neurolog, Carl Wernicke, wskazuje część kory mózgowej odpowiedzialnej za rozpoznawanie mowy. Odtąd będzie nazywany ośrodkiem Wernickiego.

2 ważne miejsca

Oba ośrodki znajdują się w okolicach lewej skroni. Ośrodek Broki odpowiedzialny jest za generowanie zrozumiałej mowy.

Ośrodek Wernickiego odpowiada za zdolność odbioru ludzkiej mowy, za jej zrozumienie.

Czyli, aby nauczyć się mówić w języku obcym potrzebujemy obu prawda? W rozmowie musimy przecież wyrażać się zrozumiale, ale również rozumieć naszego rozmówcę.

Tyle faktów, teraz praktyka

Kiedy uczysz się języka obcego w sposób, który ja nazywam biernym, to znaczy nie stosując wszystkiego czego się nauczysz od razu w MÓWIENIU, a jedynie zapamiętując regułki, czytając, słuchając, poniekąd spowalniasz, jeśli nawet nie upośledzasz proces uczenia się języka obcego.

Bo przecież chcemy przede wszystkim MÓWIĆ po angielsku, prawda? Nie oglądać obrazki. Efekt? Napracujesz się, nawkuwasz, a efektu w mówieniu jak nie słychać, tak nie słychać.

Dlaczego samo oglądanie książek i „wiedzenie” nie działa?

Powtórzę po raz kolejny moje motto: czytając nauczysz się czytać, pisząc nauczysz się pisać, jeśli chcesz mówić, musisz MÓWIĆ.

Mówienie za pomocą tego, co się nauczysz od razu, przynosi natychmiastowy efekt. Bo jeśli mówisz na głos, to słyszysz siebie również prawda? Oba ośrodki pracują na najwyższych obrotach. Mówisz tak, by rozumieć, rozumiesz to, co mówisz.

Danusia

Co się stało dziś rano na zajęciach? Danusia, która uczy się u mnie od niedawna i jest na poziomie początkującym (dla wtajemniczonych: zaczynamy A1), właśnie wróciła z zagranicznej podróży. Zapytałam, czy miała okazję porozmawiać po angielsku podczas wyjazdu.

To nie pierwszy jej zagraniczny wyjazd w tym roku, ale pierwszy raz mogła już spożytkować efekty „naszego” angielskiego.

Jakże miło było usłyszeć „Haniu! Wreszcie rozumiem co mówią!”

Co się stało?

Dzięki niemal codziennym ćwiczeniom w mówieniu na głos, które jej zadawałam, Danusia nauczyła się słyszeć siebie. A to oznacza, że musi, produkując zdanie, rozumieć sama to co chce powiedzieć, to co zostaje powiedziane, a także oswaja dźwięki, budowę zdania oraz słownictwo. Czyli to samo zaczyna rozumieć u innych, mówiących do niej osób.

Mów!

Mówienie w języku angielskim do siebie na jakikolwiek temat ma gigantyczną ilość zalet. Aktywuje gramatykę, słownictwo, ośmiela, uczy elastyczności i kreatywności w sytuacjach komunikacyjnych. To z poziomu tego co widać i słychać.

A czego nie widać a i tak się dzieje? W naszej głowie to proste ćwiczenie porusza ośrodek Broki, ośrodek Wernickiego, oba odpowiedzialne za mowę, a także około 140 000 zdarzeń neuromięśniowych na sekundę. I to wszystko w naszej głowie.

Ale warunek jest jeden: trzeba mówić na głos, mówienie w myślach się nie liczy 😉

Ile czasu ćwiczyć?

Moja propozycja: 1 temat dziennie, 5 x 3 minuty, od śniadania do kolacji, w sporych odstępach czasu.

Albo…

Recepta poniżej 😉

recepta

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s